Link :: 23.01.2012 :: 23:29 Przedstawiłem kiedyś teorię, której nie miałem jeszcze okazji prezentować na blogu, że Internet jest przyczyną ogólnoświatowego pokoju. Mówiąc krócej - Internet łagodzi obyczaje. Przykładów nie trzeba daleko szukać, dostarczy ich sama historia pełna wojen i masakr religijnych - oraz braku powszechnego dostępu do Sieci. Współcześnie największą agresją wykazują się państwa spoza marginesu stron www. W Iraku albo Iranie za bezprzewodowe łącze z pewnością grozi kara śmierci; do internetu na Bliskim Wschodzie ma dostęp jedynie autorytarne grono, ale tylko w celu wrzucania filmów z egzekucji na youtube'a. Wystarczy sobie wyobrazić, ile wiedzy, aktywności, rozrywki, szans do wyżycia się oraz bezpłatnych stron porno dostarcza Internet, by zrozumieć, dlaczego ludzie współcześnie znajdują tysiąc lepszych powodów, niż najeżdżanie państw ościennych. W dodatku mogą uwagę łatwo skupić na czymś, co ich nie dotyczy, co nie wiąże się z życiem codziennym. Chleba i igrzysk, jak wołali Rzymianie. Dziś raczej Chleba i Internetu. Realizacji tego tematu podjął się godnie South Park w jednym z odcinków, przedstawiając wizję globalnej katastrofy, tj. przejścia w tryb offline. Tyle że w serialu wina leżała po stronie rzeczy martwych, a w rzeczywistości ktoś za tym stoi [swoją drogą jakie to zabawne, że coś, czemu sprzeciwia się większość ludzi na planecie, może zostać i tak przeforsowane; Foucault umarłby ze śmiechu]. Jeśli Internet zostanie społeczeństwom odebrany, staniemy ponownie w sytuacji sprzed epoki Netu, innymi słowy wrócimy do powyżej opisanej historii pełnej wojen i masakr religijnych, jak wynika z logicznej analizy. 2012 po raz pierwszy ma podstawy, by faktyczne stać się rokiem początku końca świata. Banerek, oczywiście, wstawiam z sympatii dla samej akcji i hakerów (są seksowni, serio), nie łudząc się, że coś zmieni obrazek na stronie odwiedzanej przez średnio trzy osoby dziennie (w szczytach), ale mimo wszystko - jeśli ACTA wejdzie w życie, mój blog też zamkną: ![]()
Link :: 22.01.2012 :: 01:02 Wczoraj sięgałem po cukier dosyć często, że gdyby zebrać jego ilość do całości, można by otrzymać kawałek tortu. Niewielki, mam nadzieję, ale odnalezienie dosyć sił, żeby spojrzeć na etykiety, których wcześniej udawałem, że nie widzę, wykazało zjadanie przeze mnie artykułów rodem z cukierni. Biała śmierć (tu: cukier) czai się wszędzie. Jest w przyprawie do sałatki, płatkach śniadaniowych, musztardzie, jogurcie, suszonych owocach. W dodatku, jeśli jakiś produkt reklamuje się słowami rodzaju fitness, nie ma wątpliwości, że nie żałowano przy słodzeniu. Torebeczka płatków śniadaniowych, z konturem szczupłej sportswoman na opakowaniu, słodzona jest nawet kilka razy. Sam cukier to raz, a dwa, że do rodzynków będących w składzie, cukier dodaje się ekstra. Poza tym jeszcze kilka podobnych, doprawianych, składników. Nie mam pewności, czy nie oskarżyć także skonsumowanej dziś szynki. Co prawda tej chemicznej, która kiedyś pojawiła się na blogu, zabroniłem kupować, ale ona chociaż przyznawała, co w niej tkwi, a co do wędliny z lady można mieć jedynie pobożne życzenia. Dlatego mam w planach kolejny przewrót żywieniowy. Po najbliższej diecie treningowej zamierzam przejść, niby chińscy mnisi, na ryż z kurczakiem i warzywami (jeśli szczęście dopisze), tak jak przy śniadaniach ograniczyłem się do owsianki i jajek. Najprostsze, ale wartościowe produkty, jedyne, którym można zaufać i których wartości odżywcze łatwo przeliczać (podnosić ilość kalorii bądź ucinać). Przynajmniej tak długo, aż ktoś genialny nie wpadnie na pomysł wypuszczenia linii produktów fitness ryż i fitness owsianka z dodatkiem cukru.
Link :: 21.01.2012 :: 14:01 Zastanawiające jak wiele osób, które zostały kiedyś napadnięte, zastraszone etc., stało się ofiarami ludzi o przekłutych uszach. Interesuje mnie, czy przeprowadzano badania wykazujące wzrost zachowań kryminalnych po zdecydowaniu się na piercing. Rozumuję, że współczesnego przestępcę łatwo rozpoznać właśnie po kolczykach. Kobiety chyba wciąż uprawnione są do przebicia płatka ucha, ale wszelkie dalsze modyfikacje budzą już podejrzliwość. Sprawa jeszcze prostsza u facetów, tutaj jedno przekłucie świadczy albo o kryminalnej przeszłości albo o byciu gejem. Jeszcze większą oczywistość stanowią tatuaże. Posiadacz takiego musi kojarzyć się z więzieniem. To nic, że dziary wykonywane cyrklem i tuszem w więzieniu nie mają nic wspólnego z tatuażem współczesnym, że nie powinny nosić nawet jednej nazwy; także bez znaczenia, że powiązanie dwudziestolatków z latami spędzonymi w celi zakrawa na absurd. W każdym razie tatuaż z pewnością oznacza, bardziej jeszcze niż piercing, skłonność do łamania prawa. Jestem szczerze przekonany o słuszności powyższych opinii. Tzn. pewien jestem, że ludzie tak właśnie myślą. Bez żadnej logicznej konsekwencji czy powodu zresztą. Jak inaczej wytłumaczyć niechęć. Ludzi powyżej opisanych nie chce zatrudnić nikt, kto takiego pracownika będzie musiał gdzieś pokazać. Ochrona, policja, wojsko to sektory szczególnie niedostępne, ale domyślam się że i kasjer z tatuażem będzie niepewną inwestycją. W końcu ma tatuaż, to oznacza, że może oszukać przy wydawaniu reszty.
|
2012 Satyra – gatunek literacki lub publicystyczny (...), ośmiesza i piętnuje ukazywane w niej zjawiska, obyczaje, stosunki społeczne. Prezentuje świat poprzez komiczne wyolbrzymienie, ale nie proponuje żadnych rozwiązań pozytywnych. Ironia – sposób wypowiadania się, oparty na zamierzonej niezgodności, najczęściej przeciwieństwie, dwóch poziomów wypowiedzi: dosłownego i ukrytego, np. w zdaniu "Jaka piękna pogoda" wypowiedzianym w trakcie ulewy.
Komponentami sarkazmu są: zjadliwość, uszczypliwość, gorycz. O ile ironia w pewnych sytuacjach może być wyrazem życzliwości, czułości (...), o tyle wypowiedzi sarkastyczne obciążone są negatywnym ładunkiem emocjonalnym.
|