825

Link :: 13.05.2012 :: 23:04
Gdyby ktoś zarzucił mi, że przez lata nic się nie zmieniłem, nie zgodziłbym się. Z drugiej strony, gdyby inna osoba twierdziła, że jestem kimś innym, zaprzeczyłbym równie pewnie. Wedle swojej definicji jestem taki sam, jak dawniej, ale mocniej, w większym stopniu. Bardziej nie lubię ludzi, bardziej chciałbym przeżyć swoje życie z dala od nich i wszystkiego, na co muszę się zgodzić, bardziej jednocześnie wiedząc, że to niemożliwe. Przyglądam się z rosnącego dystansu, na rzeczy i zjawiska, których jak wcześniej nie rozumiałem bądź nie akceptowałem.
Popadanie we własne paranoje stanowi jakiś rozwój i wielce byłbym nierad, gdyby mi go odmówiono. Uważam, że w ewolucji daje się wyodrębnić kilka etapów, a fakt, że nie jestem zadowolony z poprzedzających obecny, stanowi na jej korzyść. Im dalej sięgam pamięcią, tym mniej sympatii jestem w stanie dla siebie wykrzesać. Pocieszam się tylko, znanym już czytelnikom bloga, przekonaniem Hegla, że wszystko, co się wydarzyło, musiało się wydarzyć, abyśmy mogli znaleźć się w miejscu, w którym jesteśmy.

Wierzę, że w pewnym, choćby niewielkim stopniu, każde doświadczenie wpływa na człowieka. Natomiast nie sądzę, żeby mitologiczna miłość była pod tym względem uprzywilejowana. Nie mam pojęcia, co pod jej wpływem miałoby ulec zmianie w mojej postawie, czego nie wywołałoby zaangażowanie w jakąkolwiek inną aktywność. Oczywiste, że każdej, podjętej dziedzinie należy się odpowiednia doza uwagi i adekwatna ilość czasu. Uznajmy, że tej większa. Ale dlaczego miłość miałaby zmieniać ludzi objętych jej wpływem? Czy nie przeczy to samej jej idei, że należy akceptować siebie, jakim się jest, a nie starać się zmienić? Co najwyżej być lepszym w kilku dziedzinach, ucząc się, ale zmieniać? Chyba tylko tak, jak opisałem to powyżej. Czy nie można chcieć czegoś i angażować się w coś, nie płacąc przy tym fragmentem swojej osobowości?

Komentuj (1)




824

Link :: 10.05.2012 :: 13:26


(Siostrzenica w tym roku idzie do Pierwszej Komunii Świętej. Jej marzeniem jest aparat fotograficzny. Jaki aparat powinnam kupić dziecku w tym wieku? Mam nadzieję, że do 3 tys. zł można już kupić nadający się dla ośmiolatki sprzęt, z którego będzie mogła korzystać kilka lat.)

Ponoć to autentyczne pytanie, z cyklu przedkomunijnych porad Głosu Wielkopolskiego. Gdym ja miał takich krewnych, z pewnością byłoby mi łatwiej docenić wartość rodziny. A może teraz kocha się dzieci bardziej, niż kiedyś.

Komentuj (1)




823

Link :: 09.05.2012 :: 22:29
Zadanie pytania co u ciebie? jest najgorszym sposobem, na rozpoczęcie rozmowy. Nie powinno być nawet uprawnione w przypadku znajomych, których dawno się nie widziało. Po pierwsze, konwersacja zaczyna przypominać przesłuchanie (co? gdzie? z kim?) i wymusza konkretne, rzeczowe odpowiedzi. Zakładając i tak pozytywny wariat, że interlokutor nie odpowie najprościej, że nic. Ale, co jeszcze gorsze, rozpoczętej tak rozmowie zostaje narzucony dyskurs: rozmowa ma dotyczyć faktów i wydarzeń niczym wieczorne wydanie wiadomości; powinno przebiegać liniowo. Nie jest istotne, co ostatnio rozmówca myślał, czym się interesował, czy coś go zaciekawiło, chodzi tylko o relację. Najlepiej z dokładnymi datami.
Nie ma nic złego, jeśli naprawdę jest się zainteresowanym ostatnimi wydarzeniami z życia rozmówcy, ale, zdaje się, że informacje na ich temat powinny wynikać niebezpośrednio. Najlepiej, gdyby opowieść o bieżącej chwili sama nasuwała na myśl zdarzenia poprzedne. Jeśli tak się nie stanie, to chyba znaczy, że nie warto byłoby o nich wspominać. Co u ciebie? może być sugestią, że nie mamy o czym rozmawiać.

Jest coś podnoszącego na duchu, jakby wrażenie odwilży czy powiew ciepłego powietrza, w wiadomości, że zorganizowanie aborcji nie jest wiele trudniejsze od wyjazdu na koncert za granicę. Należy tylko przebyć Odrę albo, ponoć, Karkonosze. W zależności od miejsca koszta będą równać się małemu bądź dużemu tatuażowi, ale w porównaniu z poczynionymi oszczędnościami, to naprawdę kropla w morzu. O ratowaniu własnego życia nie wspominając. Pytanie tylko, jakim prawem rodzą się niechciane dzieci, skoro rozwiązanie jest tak proste?

Komentuj (1)




 
Poprzednie    

Poradom życiowym - dziękuję.

2012
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień

O mnie

 
Cynizm – postawa etyczna, charakteryzująca się nieuznawaniem wartości i norm obowiązujących w danym środowisku. Cynizm wiąże się z negatywnym poglądem na naturę ludzką.

Satyra – gatunek literacki lub publicystyczny (...), ośmiesza i piętnuje ukazywane w niej zjawiska, obyczaje, stosunki społeczne. Prezentuje świat poprzez komiczne wyolbrzymienie, ale nie proponuje żadnych rozwiązań pozytywnych.

Ironia – sposób wypowiadania się, oparty na zamierzonej niezgodności, najczęściej przeciwieństwie, dwóch poziomów wypowiedzi: dosłownego i ukrytego, np. w zdaniu "Jaka piękna pogoda" wypowiedzianym w trakcie ulewy.

Komponentami sarkazmu są: zjadliwość, uszczypliwość, gorycz. O ile ironia w pewnych sytuacjach może być wyrazem życzliwości, czułości (...), o tyle wypowiedzi sarkastyczne obciążone są negatywnym ładunkiem emocjonalnym.
- Wikipedia