Link :: 13.05.2012 :: 23:04 Gdyby ktoś zarzucił mi, że przez lata nic się nie zmieniłem, nie zgodziłbym się. Z drugiej strony, gdyby inna osoba twierdziła, że jestem kimś innym, zaprzeczyłbym równie pewnie. Wedle swojej definicji jestem taki sam, jak dawniej, ale mocniej, w większym stopniu. Bardziej nie lubię ludzi, bardziej chciałbym przeżyć swoje życie z dala od nich i wszystkiego, na co muszę się zgodzić, bardziej jednocześnie wiedząc, że to niemożliwe. Przyglądam się z rosnącego dystansu, na rzeczy i zjawiska, których jak wcześniej nie rozumiałem bądź nie akceptowałem. Popadanie we własne paranoje stanowi jakiś rozwój i wielce byłbym nierad, gdyby mi go odmówiono. Uważam, że w ewolucji daje się wyodrębnić kilka etapów, a fakt, że nie jestem zadowolony z poprzedzających obecny, stanowi na jej korzyść. Im dalej sięgam pamięcią, tym mniej sympatii jestem w stanie dla siebie wykrzesać. Pocieszam się tylko, znanym już czytelnikom bloga, przekonaniem Hegla, że wszystko, co się wydarzyło, musiało się wydarzyć, abyśmy mogli znaleźć się w miejscu, w którym jesteśmy. Wierzę, że w pewnym, choćby niewielkim stopniu, każde doświadczenie wpływa na człowieka. Natomiast nie sądzę, żeby mitologiczna miłość była pod tym względem uprzywilejowana. Nie mam pojęcia, co pod jej wpływem miałoby ulec zmianie w mojej postawie, czego nie wywołałoby zaangażowanie w jakąkolwiek inną aktywność. Oczywiste, że każdej, podjętej dziedzinie należy się odpowiednia doza uwagi i adekwatna ilość czasu. Uznajmy, że tej większa. Ale dlaczego miłość miałaby zmieniać ludzi objętych jej wpływem? Czy nie przeczy to samej jej idei, że należy akceptować siebie, jakim się jest, a nie starać się zmienić? Co najwyżej być lepszym w kilku dziedzinach, ucząc się, ale zmieniać? Chyba tylko tak, jak opisałem to powyżej. Czy nie można chcieć czegoś i angażować się w coś, nie płacąc przy tym fragmentem swojej osobowości?
Link :: 10.05.2012 :: 13:26 ![]() (Siostrzenica w tym roku idzie do Pierwszej Komunii Świętej. Jej marzeniem jest aparat fotograficzny. Jaki aparat powinnam kupić dziecku w tym wieku? Mam nadzieję, że do 3 tys. zł można już kupić nadający się dla ośmiolatki sprzęt, z którego będzie mogła korzystać kilka lat.) Ponoć to autentyczne pytanie, z cyklu przedkomunijnych porad Głosu Wielkopolskiego. Gdym ja miał takich krewnych, z pewnością byłoby mi łatwiej docenić wartość rodziny. A może teraz kocha się dzieci bardziej, niż kiedyś.
Link :: 09.05.2012 :: 22:29 Zadanie pytania co u ciebie? jest najgorszym sposobem, na rozpoczęcie rozmowy. Nie powinno być nawet uprawnione w przypadku znajomych, których dawno się nie widziało. Po pierwsze, konwersacja zaczyna przypominać przesłuchanie (co? gdzie? z kim?) i wymusza konkretne, rzeczowe odpowiedzi. Zakładając i tak pozytywny wariat, że interlokutor nie odpowie najprościej, że nic. Ale, co jeszcze gorsze, rozpoczętej tak rozmowie zostaje narzucony dyskurs: rozmowa ma dotyczyć faktów i wydarzeń niczym wieczorne wydanie wiadomości; powinno przebiegać liniowo. Nie jest istotne, co ostatnio rozmówca myślał, czym się interesował, czy coś go zaciekawiło, chodzi tylko o relację. Najlepiej z dokładnymi datami. Nie ma nic złego, jeśli naprawdę jest się zainteresowanym ostatnimi wydarzeniami z życia rozmówcy, ale, zdaje się, że informacje na ich temat powinny wynikać niebezpośrednio. Najlepiej, gdyby opowieść o bieżącej chwili sama nasuwała na myśl zdarzenia poprzedne. Jeśli tak się nie stanie, to chyba znaczy, że nie warto byłoby o nich wspominać. Co u ciebie? może być sugestią, że nie mamy o czym rozmawiać. Jest coś podnoszącego na duchu, jakby wrażenie odwilży czy powiew ciepłego powietrza, w wiadomości, że zorganizowanie aborcji nie jest wiele trudniejsze od wyjazdu na koncert za granicę. Należy tylko przebyć Odrę albo, ponoć, Karkonosze. W zależności od miejsca koszta będą równać się małemu bądź dużemu tatuażowi, ale w porównaniu z poczynionymi oszczędnościami, to naprawdę kropla w morzu. O ratowaniu własnego życia nie wspominając. Pytanie tylko, jakim prawem rodzą się niechciane dzieci, skoro rozwiązanie jest tak proste?
|
2012 Satyra – gatunek literacki lub publicystyczny (...), ośmiesza i piętnuje ukazywane w niej zjawiska, obyczaje, stosunki społeczne. Prezentuje świat poprzez komiczne wyolbrzymienie, ale nie proponuje żadnych rozwiązań pozytywnych. Ironia – sposób wypowiadania się, oparty na zamierzonej niezgodności, najczęściej przeciwieństwie, dwóch poziomów wypowiedzi: dosłownego i ukrytego, np. w zdaniu "Jaka piękna pogoda" wypowiedzianym w trakcie ulewy.
Komponentami sarkazmu są: zjadliwość, uszczypliwość, gorycz. O ile ironia w pewnych sytuacjach może być wyrazem życzliwości, czułości (...), o tyle wypowiedzi sarkastyczne obciążone są negatywnym ładunkiem emocjonalnym.
|